Marsz Żywych

20 kwietnia 2018

Po dwóch latach wróciliśmy na trasę Marszu Żywych. Jest to międzynarodowe spotkanie młodych ludzi z całego świata ku czci ofiar Holocaustu.  Sam marsz polega na pokonaniu 3-km trasy z Auschwitz do Birkenau w ramach pamięci o marszach śmierci z 1944-45 r. kiedy to Niemcy zmusili więźniów obozów (w sumie około 750 tysięcy) do forsownych marszy na tereny III Rzeszy

Marsze odbywają się w dniu Jom Ha Szoa czyli dniu Pamięci o Ofiarach Holocaustu. Tegoroczny, 30. Marsz odbywał się w przeddzień 70 rocznicy powstania państwa Izrael. Uczestniczyło w nim 12 tysięcy młodzieży z Europy, USA, Kanady, Australii i Ameryki Południowej. Wśród przeszło tysiąca  Polaków byli uczniowie naszej szkoły oraz ZSP w Śremie wraz z opiekunami.

W pierwszym szeregu maszerujących można było zobaczyć prezydenta Polski Andrzeja Dudę, prezydenta Izraela Reuvena Rivlina oraz pochodzącego z Piotrkowa Trybunalskiego rabina Meir Lau. Był on do niedawna głównym rabinem Izraela a w Marszu uczestniczył po raz 30.

Ada – jedna z uczestniczek MŻ z naszej szkoły, tak zapamiętała wyjazd:

,,…Jechałam ze świadomością, że jest to jedno z najliczniejszych spotkań w Polsce, a do Oświęcimia przyjeżdżają osoby ze wszystkich możliwych zakątków globu, aczkolwiek to, czego doświadczyłam, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Kilkanaście tysięcy ludzi, mówiący najróżniejszymi językami spotkało się w tym jednym, przesiąkniętym krwią brutalnie mordowanych, niewinnych ludzi miejscu, aby po raz kolejny upamiętnić tę tragedię.

 

Wraz z koleżankami i kolegami ze szkoły mieliśmy niepowtarzalną okazję, aby poznać historie Żydów z całej Europy, którzy zostali w tym obozie pomordowani. Ponad trzykilometrowy marsz skłonił wielu z nas do refleksji nad tym, jak kruche może być ludzkie życie i co to znaczy być prawdziwie wolnym człowiekiem. Żyć w kraju bez głodu, wojny i terroru. Śmierć zaglądała w oczy wszystkim tak samo – bez względu na kraj, wiek, wykształcenie, czy status społeczny. My – uczestnicy Marszu Żywych 2018, w rzucanych wcześniej w podręcznikach od historii liczbach odnaleźliśmy istoty ludzkie z krwi i kości. Istnienia, które nieświadomie idąc na śmierć zostawiły pracę, dom i kochających bliskich.

 

Dzień dwunastego kwietnia zostanie w mojej pamięci do końca życia. Za kilka lat wciąż będę miała w głowie kolorowe flagi, obejmujące mnie ramiona i żydowskie piosenki, towarzyszące nam przez całą drogę, śpiewane przez kilkunastotysięczny tłum. Mam nadzieję, iż uda nam się pojechać w następnych latach, a przeżycia – jeśli to oczywiście możliwe – będą jeszcze głębsze i bardziej wzruszające’’

Krzysztof Grzesiak